„Agonia”
Zamknięte oczy mam,
nie przyszedł jeszcze sen,
w bezruchu czekam więc
na całkiem nowy dzień.
W tej dziwnej ciszy grze,
znajduję przestrzeń i zamykam myśli tam,
bo tam bezpieczne są.
Nie zmącą szepty je,
gdy głowa dawno śpi a usta trzeźwe wciąż malują nocą sny.
Gdy przyjdzie pora na spokojny,
dobry sen, zatoczą senny krąg powieki pełne kłamstw.
Zamykam oczy więc gdy nie chcę widzieć juz tych paskudnych prawdy bram,
lecz nie jestem pewna już, czy zamykając je odnajdę nowy start,
odnajdę drogę w sen.
„Śmierć…”
„Zmartwychwstanie”
Teraz rozumiem, że zmartwychwstałam przez sen.
Umierałam wyjąc z bólu. Urodziłam Się na nowo.
Teraz pamiętam sen, który nowe życie dał.
Zamierzałam płonąć ciepło.
Uwalniałam dusze z ciała.
Teraz pamiętam jak smakował tamten świat.
W ustach gorycz czułam słodką. Dusza opuściła ciało…
(muz.M.Ostrowski, M.Gorzkowski, sł.E.Łopatyńska)